KAMIEŃ Z SERCA

Muzyka: Zbigniew Namysłowski
Słowa: Agnieszka Osiecka

Ten kamień, który w sercu noszę,
pozostaw mi, Panie.
Nie daj by czas,
jak lekarz-morderca
spłynął na moje posłanie
i… kamień z serca!

Tyleś mnie razy wywiódł
z legowisk niekochanych,
że dziś mi, po latach tylu,
nie plaster daj, lecz … kamyk.

Nie pozwól z gorączki tej powstać.
Nie kuruj zapomnieniem.
Chcę czyjąś jeziorną postać
na pustej przechować scenie.

Ten, co mi kamień wsączył,
jak wino do krwi pustej,
niczemu nie jest winien.
Jest niebem i lustrem.

Nie ratuj mnie, Panie, nie tul,
nie ciągnij na wódkę,
ja już właściwie nie-tu,
zebrałam szmatki… suknie…

Nie daruj mi w raju jabłek,
ni w celi – papieru i pióra.
Ja Ci tak pięknie słabnę,
jak popołudnie w biurach.

Ach, lekko kamień mój dźwigać…
Lżej niż po innych – pierścionki.
Z nim umknę, wniebowzięta,
jak wniebobiorą skowronki.